czwartek, 22 marca 2012

Estońska nr 5 -pożegnanie

Estońska włóczka została ukończona i więcej do niej nie powrócę ,chyba że na czyjeś szczególne zamówienie. Odkąd potrafię uprząść swoją wełnę ręcznie zafarbowaną przez jakąś zdolną dziewczynę czuje się po prostu wolność... Czy nie fajnie jest mieć rzecz jedyną na świecie? Czy nie jest fajnie móc wyjść na spacer i mieć pewność,że z naprzeciwka nie wyskoczy ktoś w takim samym? Dlatego nie lubię sieciówek choćby były marki znanej na całym świecie:) Jutro pokażę falklanda ,bo się na razie blokuje:)

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Szybka ,łatwa a kolory wełny dają niesamowity efekt:)

      Usuń
  2. Śliczna wiosenna chusta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Fajnie wygląda z zimie gdy wszyscy chodzą na szaro i buro:)

      Usuń
  3. Piękne Te Twoje dziergadła. Pozdrawiam

    P.s.
    Przesyłka z wrzecionem właśnie dotarła. Baaaaardzo dziękuję. Byłam zaskoczona, że jest takie duże w rzeczywistości, jakoś sobie wyobrażałam, że jest dużo mniejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczta trochę zawiodła ,bo wysłałam w poniedziałek:) Niech Ci służy jak najdłużej!:)

      Usuń
  4. Super ta chusta :)) i masz rację z tym co piszesz o przędzeniu- dlatego ja się uczę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam nawet nieźle Ci wychodzi:)

      Usuń
  5. Cudowna chusta,właśnie taką samą wełnę mam na drutach:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny przerywnik większych projektów:)

      Usuń
  6. Choć chusta prześliczna, wiosenna, to masz rację - unikalność daje poczucie wolności.
    Choć ja akurat z tych, co wolą ten unikat kupić ;) Ale świadomość unikalności również daje radość... a komuś innemu może dać zarobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mało rzeczy mam dla siebie. Większość idzie do ludzi. Albo oddaję albo sprzedaję praktycznie po kosztach,mimo,że rękodzieło zajmuje naprawdę dużo czasu.

      Usuń
    2. Nie, no... robić to już uwielbiam, tylko tej wełny, to nie wyczaruję... :)
      A co do sprzedażo-rozdawnictwa, to znam to i rozumiem. Chyba dlatego niczego nie sprzedaję, bo wolę dać w prezencie przy jakichś okazjach. I tak jestem niemal pewna, że w większości obdarowani nie umieją ocenić ich prawdziwej wartości. Paradoksalnie w moim odczuciu mniej wartościowe frywolitki są wyżej cenione, niż bardziej praco- i materiałochłonne robótki na drutach.

      Usuń
  7. Pożegnanie ? - już się lekko przestraszyłam. ;-)
    Ma takie energetyczne kolory, ehhh :-)
    Tak, to prawda, że własnoręczność i niepowtarzalność, to jest coś czym warto się chwalić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się nie wybieram w zaświaty:)Ja zawsze lubiłam mieć coś niebanalnego,chociaż noszenie takich rzeczy wzbudza zainteresowanie ,a ja z natury nieśmiała jestem i trochę mnie to krępuje:)

      Usuń
  8. kurcze tytuł mnie przeraził... ale ufff śliczna chusta :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzeczywiście głupi ten tytuł-chodziło mi tylko o wełnę:)

      Usuń
  9. Chusta pięknista!
    Rzeczywiście, nie ma to jak uczucie, kiedy po pytaniu "Gdzie to kupiłaś?" i odpowiedzi "Zrobiłam sobie" następuje chwila ciszy i słowa pochwały :)

    OdpowiedzUsuń
  10. chusta jest po prostu piękna - w kolorach lata, zwiewna, naprawdę rewelacyjne dzieło!

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna,bardzo kolorowa:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń